poniedziałek, 31 marca 2014
Imagin o Leigh-Anne
ROZDZIAŁ 5
Po powrocie na ziemie, poszłam do kuchni coś zjeść. Nic nie było w lodówce, więc poszłam na miasto, kupiłam i zjadłam sobie rurkę z kremem. Miałam na nią ochotę jakoś od 3 tygodni. Idąc ulicą przechodził obok mnie pewien brunet, który do mnie mrugnął. Przyznam, że był śliczny, a żeby Jordan był zazdrosny podeszłam do niego i zaczęłam rozmowę.
- Cześć, jestem Leigh-Anne, a jak tobie na imię? - zapytałam.
- Conor. Masz śliczne włosy. Nawijasz je na wałki, czy co? - odpowiedział.
- Nie, robie sobie po prostu na noc warkocze.
- Ahaaa, świetne, naprawde świetna. Jestem pod wrażeniem. Może pójdziemy na kawę? Co ty na to?
- Yyyy, jasne, chyba i tak teraz nic nie robię.
- Dobrze, a więc chodźmy.
Poszliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Objął mnie ramieniem. Czułam się niekomfortowo, bo pierwszy raz typka na oczy widziałam. Zaczął padać deszcz. Zdjął z siebie kurtkę i dał mi ją. Zjedliśmy i odprowadził mnie do domu, po drodze wtulając się we mnie. Do moich drzwi ktoś zapukał.
- Kto tam? - wykrzyknęłam i zgasiłam telewizję.
- Ja Jordan. - powiedział głos zza drzwi.
- Wejdź proszę.
Jordan wszedł. Był ubrany cały na czarno, a w ręku trzymał broń, którą mierzył cały dom.
- Yyyyy, właściwie czego ty szukasz? - zapytałam grzeczynie.
- Szukam twojego nowego chłopaka. - powiedział kierując pistolet w moją stronę. Oparłam się o ścianę. Broń była coraz bliżej mnie.
___________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. Jak mi się uda to może jeszcze dodam w tym tygodniu.
PS. Dzisiaj wieczorem będzie imagin o Jade.
Jutro piszę test kompetencji. Trzymajcie za mnie kciuki. Buziaczki, papa.
/ Leigh x
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz