sobota, 8 marca 2014
Imagin o Leigh-Anne
ROZDZIAŁ 2
Przyjechałam na komisariat, gdzie mnie przesłuchiwali.
- Co pani tak naprawdę zrobiła pani Alice Doeson? - spytał jeden z policjantów i zaświecił mi latarką w oczy.
- Nic. - odpowiedziałam i migające światełko natychmiast zgasło.
- Albo pani nam odpowie albo będziemy zmuszeni wydać panią do sądu.
- Do sądu? Czy państwo oszaleli? Do sądu za to, że ta wredna su... - nie dokończyłam, ale ciągnęłam dalej - suczka, zabrała mi chłopaka, z którym miałam wielkie plany na przyszłość?
- Aha, więc tak to było, opowie nam pani szczegóły...
Po opowiedzeniu wszystkiego policja uznała, że to wszystko przez nią, więc dała mi spokój i powiedziała, że nie będzie rozprawy w sądzie. To dobrze. Przyjechałam do domu padnięta tym ciężkim dniem u policji, i chciałam zjeść kolację, ale nie było zbytnio nic do jedzenia a serek "Bakuś" zostawiłam na śniadanie, bo byłam na diecie. Poszłam spać. Następnego dnia obudził mnie telefon. Dzwonił Jordan. Odebrałam.
- Hej, co tam? - spytałam jak gdyby nigdy nic.
- Hej dzwonie, żeby cię poinformować, że Alice jest bardzo przykro, że cię podpuszczała, i być może dlatego ci odbiło. - powiedział.
- To dlaczego ty do mnie zadzwoniłeś a nie ona?
- Bo nie chciałem jej podać do ciebie numeru, żebyś się na mnie nie złościła.
- A za co miałabym? Za to, że mnie zdradziłeś z tą wredną dziewuchą? Nie... za taki drobiazg? Gdzie tam? - powiedziałam z kpiną.
- Przepraszam, za to wszystko! Głupi byłem i myślałem, że ona mi ciebie zastąpi, i źle myślałem. Nie znam nikogo lepszego od ciebie. Czy wybaczysz mi te głupstwo? Proszę! - prawię się rozryczałam, ale powiedziałam stanowczo:
- Nie, Jordan. Wiem, że byłeś głupi i zwracasz się do mnie z prośbą o wybaczenie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujesz, a mi wcale nie jesteś potrzebny. Z resztą lepiej radzę sobie bez ciebie.
- Naprawdę?
- Nie, na niby. Jasne, że naprawdę, głupku. A teraz przepraszam, muszę się rozłączyć, bo mnie obudziłeś i chce mi się spać.
- Eeemmm, Leigh?
- Leigh mówią mi przyjaciele.
- Dobrze, więc Leigh-Anne?
- Taaak?
- Jest godzina za dziesięć dwunasta.
- No i co z tego? Śpiąca jestem. Pa.
Nie czekając na odpowiedź odłożyłam słuchawkę.
________________________________________________________________________________
I jak?? Piszcie w komentarzach. W końcu czytacie = komentujecie. Za tydzień wyjdzie kolejny.
/ Leigh x
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz