sobota, 1 marca 2014

Imagin o Leigh-Anne

                                                   
                                                               ROZDZIAŁ 1


Byłam wtedy w supermarkecie. Nie wiedziałam, co kupić, byłam zestresowana, nie wiedziałam czym. Jeździłam tym wózkiem wte i wewte. A może jednak wiem... nie mogę uwierzyć, jak on mógł mi to zrobić?! Kochałam Jordan'a i myślałam, że on mnie też, a jednak myliłam się, kochał tą całą Alice. Nienawidzę jej za to, nie wiem co jej za to zrobię, ale na pewno jakąś krzywdę. Nie wiem jak on mógł się na to nabrać. I wtedy zauważyłam ten cały plastik, czyli w tym przypadku Alice. Jechałą wózkiem kupując żelki, chciałam się z nią zaprzyjaźnić, nie wiem czemu, więc postanowiłam do niej zagadać.
- Heeej, Alice - poweidziałam z wymuszonym uśmiechem na twarzy i zaciśniętymi zębami.
- Hej?! - Powiedziała ze zdziwieniem. - Przypomnij mi swoje imię.
- Jestem Leigh-Anne, Leigh-Anne Pinnock, ale przyjaciele mówią mi Leigh. - dalej miałąm zaciśnięte zęby.
- Miło mi cie poznać Leigh - mówiła jakby mi nic nie zrobiła - a jesteś kimś z zawodu, bo z kąś cię kojarzę.
- Jestem piosenkarką i byłą dziewczyną Jordan'a.
- Tak?! Czemu już nie jesteście razem? - Powiedziała ze zdziwieniem.
Zaśmiałam się lekko.
- I ty się jeszcze pytasz? Rzucił mnie przez ciebie! - Uniosłam na nią rękę, myślałam, że w tym momencie ją zabiję.
- Jak to przeze mnie? Jestem bezbronna. Nic ci nie zrobiłam!
- Nic mi nie zrobiłaś?! - przygwoździłam ją do ściany i pomyślałam " biedna ściana " - Zrobiłaś! Zabrałaś mi chłopaka, z którym miałam przetrwać resztę swojego życia.
- Nie wiedziałam, że byliście razem, a po drugie to nie moja wina, że jestem ładniejsza.
- Nie wiedziałaś? To teraz już wiesz.
- Dobrze, ale teraz to my jesteśmy razem i dobrze mi z tym.

Podsunęłam pod jej gardło mój ostry, pomalowany na niebiesko paznokieć.

- Jeszcze chwilkę i to będzie twój koniec, robaczku. Masz jeszcze jakieś ostatnie życzenie? Coś byś chciała?
- Tak- ledwo to wydusiła.
- No co byś chciała? - Delikatnie ją puściłam.
- Chciałabym ostatni raz pocałować Jordan'a.
- Świnia! - Krzyknęłam i przycisnęłam jej ten palec jeszcze bardziej, chyba najbardziej jak potrafiłam, bo mocno zbladła. I wtedy wpadł tu Jordan.
- Co się tu dzieje? - wykrzyknął - Ochrona!

Przybiegła ochrona z kierownikiem tego sklepu.
- Wyprowadźcie ją! - wykrzyknął kierownik i wskazał na mnie palcem.

Kiedy mnie wyprowadzili, usłyszałam jeszcze ostatnie słowa Jordan'a, które mówł do Alice.
- Kochanie, żyjesz? Co ta wredna małpa ci zrobiła?


__________________________________________________________________________________


Ten imagin pisałam szybko, bo nie miałam zbytnio czasu, ale powiedzcie o naszej stronie waszym kolegom, koleżankom, lub rodzinie i wszystkim znajomym! Mam nadzieję, że piszecie komentarze. Jeśli nie, to piszcie, proszę. To dla nas naprawdę bardzo ważne.

Z góry dziękuję.
Buziaczki. <3 ;*** *

/ Leigh x

PS Dziękuje Dylan, za komentarz <3 Pozdrawiam ;*** *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz