wtorek, 25 marca 2014

Imagin o Jesy.

                                                        ROZDZIAŁ 3
Zamknęłam oczy. Słyszałam jak ktoś do mnie podszedł. Usiadł obok mnie na krzesełku. Westchnął. Kątem oka spojrzałam w jego stronę. Gdy go ujrzałam natychmiast usiadłam.
- Michael??? - spytałam. Wzrok miał wbity w podłogę.
- Tak, to ja. - odpowiedział po dłuższej chwili namysłu.
- Teraz do mnie przyszedłeś? Czekałam na ciebie cały czas.
- Tak, przepraszam. Nikt mnie nie powiadomił, że jesteś w szpitalu. Szukałem cię wszędzie. Nigdzie cię nie widziałem... Za to widziałem ciebie i Jordana, przed chwilą. - myślałam, że spalę się ze wstydu.
- Nie wiem jak do tego doszło. - mówiłam przepraszająco.
- Nie tłumacz się - powiedział - to już nie ma znaczenia.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Z nami koniec. - powiedział nawet na mnie nie patrząc.
- Michael, proszę. Nie!!! - krzyknęłam.
- Bardzo mi przykro - wyszedł.
Zalałam się łzami.- nie wiedziałam co mam zrobić. Stwierdziłam, że zadzwonie do Jordana.
-Halo. Jordan???
-Tak to ja. Co się stało?- zapytał.
-Mógłbyś do mnie przyjechać, bo muszę z Tobą porozmawiać.
-Dobrze, zaraz u Ciebie będę.
-Zgoda. - rozłączyłam się.
Po 10 minutach przyjechał do mnie Jordan.
- Co się stało?
- Muszę... - rozpłakałam się. - Musze Ci o czymś powiedzieć.
- Słucham, mów szybko. - usiadł na krzesełku. Złapał mnie za rękę.
- Michael ze mną zerwał. - powiedziałam ani na chwilę nie przerywając płaczu.
-Naprawdę??- spytał całkiem na poważnie. Wydawał się być winny całej sytuacji.
-Tak... On nas widział... jak się całowaliśmi. - spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Widać było, że chciał coś powiedzieć, ale nie mógł.



________________________________________________________________________________


Przepraszam was bardzo, że przez dłuższy czas nie dodawałam imaginów. Teraz postaram się pisać je raz w tygodniu.
Jak się podobało piszcie w komentarzach.
Następny imagin za tydzień.                  
/ Jesy xx.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz