ROZDZIAŁ 15
- Słuchaj, a może warto by było wezwać pogotowie? - powiedziałam po krótkiej chwili namysłu.
- Eee, tam poradzi sobie.... - odpowiedział.
- No jak chcesz. To Twój ojciec, nie mój.
- No właśnie - mówił, ale widać było, że nadal jest zdenerwowany. A kto by nie był, po takiej akcji - Ale jak on mi mógł coś takiego zrobić? - zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz - spojrzał na mnie poważnie.
- Naprawdę myślisz, że bym mogła z nim być?
Tym razem i on się zaśmiał.
- No fakt. - uśmiechnięci usiedliśmy na kanapie. - a może jednak zadzwoń po te pogotowie.
- Dobrze. Wyciągnęłam rękę przed siebie, aby chwycić komórkę w rękę. Kiedy już to zrobiłam wybrałam numer pogotowia ratunkowego.
- Dzień dobry. - powiedziałam.
- Dzień dobry. Tu pogotowie ratunkowe, w czym mogę pomóc?
Tu opowiedziałam jej całą historię, podałam swój adres i za niecałe 10 minut byli już na miejscu.
Conor wyszedł na dwór, a ja zostałam w domu. Za chwilę z powrotem przyszedł.
- No i jak? - zapytałam
- Zabrali go. Podobno ma krwotok. - powiedział.
- No i dobrze mu tak. Nie podrywa się dziewczyny jego syna. - zaśmiałam się.
Conor też się śmiał.
- Ale nudy - powiedział.
- Wiem!! - krzyknęłam.
- Co takiego?
- Pojedziemy na zakupy? - poprosiłam grzecznie.
- No dobra, pakuj się i wsiadaj do samochodu.
- Yey! - przytuliłam go i pobiegłam do pokoju się ogarnąć i spakować.
Po 15 minutach byłam gotowa do wyjazdu.
Wsiadłam do samochodu. Kiedy byliśmy w centrum cały czas szlimśmy w jednym kierunku,ale nagle Conor złapał mnie za przedramienie i odwrócił mnie w przeciwnym kierunku.
- Conor puść mnie! - krzyczałam.
- Cicho!! Nie gadaj, tylko chodź!
- Kto tam jest, że mnie próbujesz tak osłaniać?
- Nikt, po prostu chodź!
Odwróciłam się gwałtownie i ustałam w miejscu patrząc na Jordana obejmującego jakąś kobietę w pasie. Było mi bardzo przykro. Wybiegłam ze sklepu, a Conor za mną.
_______________________________________________________________________________
Siemaa:** Przepraszam za nie dodawanie ostatnio imaginów. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Dobra.. Do rzeczy.. Mówicie ludziom o naszym blogu, bo nikt go nie czyta!!! Mamy bardzo mało wyświetleń jak na bloga, który ma już rok, czy dwa... Więc proszę was, mówcie o nas.. !!
/ Leigh x
wtorek, 3 marca 2015
wtorek, 3 lutego 2015
Imagin o Leigh - Anne.
ROZDZIAŁ 14
Gdy tylko dojechaliśmy do mojego domu od razu pobiegłam na górę, żeby się przebrać. Ta sukienka była zbyt kosztowna, do codziennej pracy. Conor oczywiście poszedł za mną. Wyciągnęłam z szafy takie ubrania:
Pobiegłam do łazienki i szybko się przebrałam. Conor czekał na mnie na dole.
- Przepraszam, ale musiałam się przebrać, żeby jej nie pobrudzić.
- No okej, okej... - uśmiechnął się lekko. Szłam w jego kierunku. Zatrzymałam się dosłownie przed jego twarzą, a on złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i pocałował.
- Kocham cię. - powiedział odsuwając jego wargi od moich.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam z ulgą.
Conor usiadł na kanapie, a ja położyłam się tak, że miałam swoją głowę na jego kolanach. Mój chłopak włączył jakiś film, bo wiedział, że lubię oglądać z nim takie rzeczy. Jednak nie mogłam się skupić, ponieważ przez moją myśl cały czas biegł tata Conora. Nie wiem o co mu chodzi. Spodobałam mu się, czy co? Rozmawiac o tym z Conorem, czy zostawić to na później? Nie wiedziałam, co robić. W końcu podjęłam decyzję. Powiem Conorowi. Powinien wiedzieć.
- Conor... - powiedziałam i potrząsnęłam moimi rękami jego kolana. Usiadłam obok niego. Conor zciszył telewizor.
- Słucham? - spojrzał na mnie.
- Muszę cio o czymś powiedzieć...
- Ale o co chodzi?
- Chodzi o twojego tatę... - spojrzał na mnie badawczo. - W tej restauracji był dla mnie bardzo miły i w ogóle...
- Tak... Mój tata jest bardzo miły i bardzo często się zakochuje, pomimo to, że ma żonę czasem przyprowadza do domu jakieś dziewczyny...
- Twój tata puszczał mi oczka, cały czas na mnie patrzał i uśmiechał się do mnie. Raz nawet mi buziaka wysłał... - nie wiem czy to powinnam mówić...
- Cooo? - Conor wstał. - Wiedziałem, że jest kochliwy, ale, żeby przy własnej żonie podrywać dziewczynę swojego syna, to już gruba przesada. Wcale się nie dziwię, że mama się od niego wyprowadziła...
- Co? Nie mieszkają razem?
- Nie. I teraz od 2 lat pierwszy raz się zobaczyli na oczy. Chciałem naprawić ich małżeństwo, ale najwyraźniej się nie udało... - Zasmuciłam się. Było mi bardzo szkoda jego mamy. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Oboje się trochę przestraszyliśmy, nie powiem, że nie. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę . Conor podążył moim śladem. Gdy bardzo ostrożnie otworzyłam drzwi zauważyłam pana Mike Collins'a z różami w ręku.
- Dzień dobry. - ukłonił się. Byłam przestraszona. Ale na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zerknęłam na Conora. Miałam minę "pomóż" . Conor natychmiast wkroczył do akcji.
- Słuchaj ojciec! Wiedziałem, że jesteś chamski, ale nie wiedziałem, że aż tak bardzo. Zabierać dziewczynę swojemu synowi, to już szczyt wszystkiego. Wolę nie mieć ojca, niż mieć takiego jakim jesteś ty! - krzyknął mu prosto w twarz. Zaraz później jego spocona pięść wylądowała u pana Mika na nosie. Jego tata się przewrócił a Conor tylko zamknął za nim drzwi.
_____________________________________________________________________________
Siemano. Wiem, że długo ... znowu ... nie dodawałam imaginów, ale nie miałam po prostu czasu. Niedawno dopiero wyszłam ze szpitala... Ale już jestem i postaram się dodać następny jakoś niedługo. :)
/ Leigh x
Gdy tylko dojechaliśmy do mojego domu od razu pobiegłam na górę, żeby się przebrać. Ta sukienka była zbyt kosztowna, do codziennej pracy. Conor oczywiście poszedł za mną. Wyciągnęłam z szafy takie ubrania:
Pobiegłam do łazienki i szybko się przebrałam. Conor czekał na mnie na dole.
- Przepraszam, ale musiałam się przebrać, żeby jej nie pobrudzić.
- No okej, okej... - uśmiechnął się lekko. Szłam w jego kierunku. Zatrzymałam się dosłownie przed jego twarzą, a on złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i pocałował.
- Kocham cię. - powiedział odsuwając jego wargi od moich.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam z ulgą.
Conor usiadł na kanapie, a ja położyłam się tak, że miałam swoją głowę na jego kolanach. Mój chłopak włączył jakiś film, bo wiedział, że lubię oglądać z nim takie rzeczy. Jednak nie mogłam się skupić, ponieważ przez moją myśl cały czas biegł tata Conora. Nie wiem o co mu chodzi. Spodobałam mu się, czy co? Rozmawiac o tym z Conorem, czy zostawić to na później? Nie wiedziałam, co robić. W końcu podjęłam decyzję. Powiem Conorowi. Powinien wiedzieć.
- Conor... - powiedziałam i potrząsnęłam moimi rękami jego kolana. Usiadłam obok niego. Conor zciszył telewizor.
- Słucham? - spojrzał na mnie.
- Muszę cio o czymś powiedzieć...
- Ale o co chodzi?
- Chodzi o twojego tatę... - spojrzał na mnie badawczo. - W tej restauracji był dla mnie bardzo miły i w ogóle...
- Tak... Mój tata jest bardzo miły i bardzo często się zakochuje, pomimo to, że ma żonę czasem przyprowadza do domu jakieś dziewczyny...
- Twój tata puszczał mi oczka, cały czas na mnie patrzał i uśmiechał się do mnie. Raz nawet mi buziaka wysłał... - nie wiem czy to powinnam mówić...
- Cooo? - Conor wstał. - Wiedziałem, że jest kochliwy, ale, żeby przy własnej żonie podrywać dziewczynę swojego syna, to już gruba przesada. Wcale się nie dziwię, że mama się od niego wyprowadziła...
- Co? Nie mieszkają razem?
- Nie. I teraz od 2 lat pierwszy raz się zobaczyli na oczy. Chciałem naprawić ich małżeństwo, ale najwyraźniej się nie udało... - Zasmuciłam się. Było mi bardzo szkoda jego mamy. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Oboje się trochę przestraszyliśmy, nie powiem, że nie. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę . Conor podążył moim śladem. Gdy bardzo ostrożnie otworzyłam drzwi zauważyłam pana Mike Collins'a z różami w ręku.
- Dzień dobry. - ukłonił się. Byłam przestraszona. Ale na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zerknęłam na Conora. Miałam minę "pomóż" . Conor natychmiast wkroczył do akcji.
- Słuchaj ojciec! Wiedziałem, że jesteś chamski, ale nie wiedziałem, że aż tak bardzo. Zabierać dziewczynę swojemu synowi, to już szczyt wszystkiego. Wolę nie mieć ojca, niż mieć takiego jakim jesteś ty! - krzyknął mu prosto w twarz. Zaraz później jego spocona pięść wylądowała u pana Mika na nosie. Jego tata się przewrócił a Conor tylko zamknął za nim drzwi.
_____________________________________________________________________________
Siemano. Wiem, że długo ... znowu ... nie dodawałam imaginów, ale nie miałam po prostu czasu. Niedawno dopiero wyszłam ze szpitala... Ale już jestem i postaram się dodać następny jakoś niedługo. :)
/ Leigh x
sobota, 31 stycznia 2015
Imagin o Jesy.
ROZDZIAŁ 4
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Później Jordan wyszedł. Położyłam się spać, ale nie mogłam zasnąć, ponieważ cały czas myślałam o Michaelu, i o naszym zerwaniu. W końcu wzięłam tabletki nasenne, i natychmiast zasnęłam. Gdy rano się obudziłam, stał nade mną lekarz.
- Dzień dobry Pani Nelson. Jak minęła noc?
- Dzień dobry Panie doktorze. Na początku nie mogłam spać, ale później odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
- To dobrze. - uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech. - Wszystkie badania wyszły pozytywnie, więc dziś może Pani wyjść ze szpitala.
- Naprawdę? - zapytałam poważnie.
- Tak. - uśmiechnął się lekarz i wyszedł.
Chwilę poleżałam i zaraz usłyszałam dziwne dźwięki. Wyszłam na korytarz i zobaczyłam Michaela i Jordana, wrzeszczących na siebie. Ustałam między nimi i ich uspokoiłam. Zaraz Michael wyszedł ze szpitala, a ja wróciłam na łóżko. Jordan przyszedł po mnie, aby pójść do domu. Najwyraźniej ktoś Mu już powiedział wcześniej. Lekarz przygotował wypis, a ja się spakowałam. Gdy wyszliśmy Jordan zabrał mnie na zakupy. Kupiłam to:
Te zakupy od razu poprawiły Mi humor. Gdy wróciliśmy do mojego domu, czekali tam na mnie Moi rodzice z uśmiechniętymi twarzami, co nie zdarza się im zbyt często. Przytuliłam ich, i powiedziałam:
- Czześć. A co wy tu robicie?
- Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę. - spojrzałam na nich z niedowierzaniem, a później na Jordana, który stał obok mnie.
- A co to za niespodzianka? - powiedziałam z uśmiechem. Rodzice wyjęli z mamy torby kluczyki do samochodu.
- To dla mnie? - byłam zszokowana, ponieważ rodzice nigdy nie robili mi takich prezentów. - A z jakiej to okazji?
- Bez okazji. - Mama uśmiechnęła się do mnie i podała mi kluczyki. Mocno ją przytuliłam i powiedziałam:
- Dziękuje! Dziękuje!
- Mamy jeszcze jedną niespodziankę. - powiedział tato. - Co ty na to, aby Jordan u ciebie zamieszkał?? - zatkało mnie...
_______________________________________________________________________________
Hej, hej. Przepraszam Was bardzo, za to, że nie pisałam imaginów... Przez ponad pół roku. Bardzo mi wstyd... Ale wiecie... szkoła, nauka i to wszystko, i po prosu nie miałam czasu... Naprawdę przepraszam... Teraz będę starała się dodawać te imaginy częściej...
Jak się podobało piszcie w komentarzach.
/ Jesy xx.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Później Jordan wyszedł. Położyłam się spać, ale nie mogłam zasnąć, ponieważ cały czas myślałam o Michaelu, i o naszym zerwaniu. W końcu wzięłam tabletki nasenne, i natychmiast zasnęłam. Gdy rano się obudziłam, stał nade mną lekarz.
- Dzień dobry Pani Nelson. Jak minęła noc?
- Dzień dobry Panie doktorze. Na początku nie mogłam spać, ale później odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
- To dobrze. - uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech. - Wszystkie badania wyszły pozytywnie, więc dziś może Pani wyjść ze szpitala.
- Naprawdę? - zapytałam poważnie.
- Tak. - uśmiechnął się lekarz i wyszedł.
Chwilę poleżałam i zaraz usłyszałam dziwne dźwięki. Wyszłam na korytarz i zobaczyłam Michaela i Jordana, wrzeszczących na siebie. Ustałam między nimi i ich uspokoiłam. Zaraz Michael wyszedł ze szpitala, a ja wróciłam na łóżko. Jordan przyszedł po mnie, aby pójść do domu. Najwyraźniej ktoś Mu już powiedział wcześniej. Lekarz przygotował wypis, a ja się spakowałam. Gdy wyszliśmy Jordan zabrał mnie na zakupy. Kupiłam to:
Te zakupy od razu poprawiły Mi humor. Gdy wróciliśmy do mojego domu, czekali tam na mnie Moi rodzice z uśmiechniętymi twarzami, co nie zdarza się im zbyt często. Przytuliłam ich, i powiedziałam:
- Czześć. A co wy tu robicie?
- Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę. - spojrzałam na nich z niedowierzaniem, a później na Jordana, który stał obok mnie.
- A co to za niespodzianka? - powiedziałam z uśmiechem. Rodzice wyjęli z mamy torby kluczyki do samochodu.
- To dla mnie? - byłam zszokowana, ponieważ rodzice nigdy nie robili mi takich prezentów. - A z jakiej to okazji?
- Bez okazji. - Mama uśmiechnęła się do mnie i podała mi kluczyki. Mocno ją przytuliłam i powiedziałam:
- Dziękuje! Dziękuje!
- Mamy jeszcze jedną niespodziankę. - powiedział tato. - Co ty na to, aby Jordan u ciebie zamieszkał?? - zatkało mnie...
_______________________________________________________________________________
Hej, hej. Przepraszam Was bardzo, za to, że nie pisałam imaginów... Przez ponad pół roku. Bardzo mi wstyd... Ale wiecie... szkoła, nauka i to wszystko, i po prosu nie miałam czasu... Naprawdę przepraszam... Teraz będę starała się dodawać te imaginy częściej...
Jak się podobało piszcie w komentarzach.
/ Jesy xx.
piątek, 26 grudnia 2014
Urodzinkii :**
Siema, siema :*
Jak wiecie Jade ma dzisiaj urodzinki więc podam wam jej Ask'a, piszcie jej urodzinowe życzenia: http://ask.fm/AskToJadeAmeliaBadwi
Kocham Was!! <3 !
/ Jade
Jak wiecie Jade ma dzisiaj urodzinki więc podam wam jej Ask'a, piszcie jej urodzinowe życzenia: http://ask.fm/AskToJadeAmeliaBadwi
Kocham Was!! <3 !
/ Jade
czwartek, 18 grudnia 2014
Imagin o Leigh-Anne
ROZDZIAŁ 13
Weszliśmy do eleganckiej restauracji. Wszędzie były powieszone ozdoby. Rozglądałam się po knajpie. Ujrzałam moich rodziców siedzących obok pewnej pary, podejrzewam, że byli to rodzice Conora. Nie byli zachwyceni moim widokiem, zwłaszcza tata.
- Nie mówiłeś, że moi rodzice też tu będą. - powiedziałam do niego trzymając go za rękę.
- Wyluzuj - puścił mi oczko.
Puścił moją rękę i szedł w kierunku stołu, przy którym siedzieli nasi rodzice. Westchnęłam, ale natychmiast ruszyłam jego śladem.
Conor odsunął mi krzesło obok siebie. Usiadłam. Usiadł obok mnie.
- Dzień dobry Państwu. - przedstawiłam się rodzicom Conora. Wstałam i podałam im moją prawą dłoń. Najpierw jego mamie, a później jego tacie. - Leigh-Anne Pinnock.
- Isabella Collins. Miło mi panią poznać. - również podała mi rękę, wstając. Usiadła. - A to jest mój mąż, Mike Collins.
- Mi również jest bardzo miło Cię poznać. - puścił mi oczko. Nie wiedziałam, za bardzo, o co chodzi, dlatego zrobiłam minę zdziwienia, a on się zaśmiał. W tym czasie Conor zapoznał się z moimi rodzicami.
Do końca obiadu nie wiedziałam, o co chodzi ... Pan Collins cały czas się do mnie uśmiechał, patrzył na mnie, puszczał mi oczka ... Jego żona cały wieczór była smutna, myślę, zę to właśnie z tego powodu. Jak tylko wyszliśmy zapytałam się Conora, czy z jego tatą jest wszystko w porządku.
- Tak, dlaczego myślisz, że nie jest? To naprawdę porządny facet... - odpowiedział...
Głupia byłam, i mu uwierzyłam ... to był najgorszy błąd jaki mogłam popełnić w życiu...
________________________________________________________________________________
Ho Ho Ho ... Siemano Mordki ... Już święta... Więc po pierwsze chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze ... Zdrówka, szczęścia, i miłości i w ogóle wszystkiego co najlepsze... Znowu was przepraszam, że długo nie dodawałam tych imaginów i wgl. Ale rozumiecie? Szkoła, nauka, szkoła ... Ale teraz przerwa świąteczna, więc postaram się napisać coś więcej... Wesołych Świąt Jeszcze Raz Kochani...
/ Leigh x
Weszliśmy do eleganckiej restauracji. Wszędzie były powieszone ozdoby. Rozglądałam się po knajpie. Ujrzałam moich rodziców siedzących obok pewnej pary, podejrzewam, że byli to rodzice Conora. Nie byli zachwyceni moim widokiem, zwłaszcza tata.
- Nie mówiłeś, że moi rodzice też tu będą. - powiedziałam do niego trzymając go za rękę.
- Wyluzuj - puścił mi oczko.
Puścił moją rękę i szedł w kierunku stołu, przy którym siedzieli nasi rodzice. Westchnęłam, ale natychmiast ruszyłam jego śladem.
Conor odsunął mi krzesło obok siebie. Usiadłam. Usiadł obok mnie.
- Dzień dobry Państwu. - przedstawiłam się rodzicom Conora. Wstałam i podałam im moją prawą dłoń. Najpierw jego mamie, a później jego tacie. - Leigh-Anne Pinnock.
- Isabella Collins. Miło mi panią poznać. - również podała mi rękę, wstając. Usiadła. - A to jest mój mąż, Mike Collins.
- Mi również jest bardzo miło Cię poznać. - puścił mi oczko. Nie wiedziałam, za bardzo, o co chodzi, dlatego zrobiłam minę zdziwienia, a on się zaśmiał. W tym czasie Conor zapoznał się z moimi rodzicami.
Do końca obiadu nie wiedziałam, o co chodzi ... Pan Collins cały czas się do mnie uśmiechał, patrzył na mnie, puszczał mi oczka ... Jego żona cały wieczór była smutna, myślę, zę to właśnie z tego powodu. Jak tylko wyszliśmy zapytałam się Conora, czy z jego tatą jest wszystko w porządku.
- Tak, dlaczego myślisz, że nie jest? To naprawdę porządny facet... - odpowiedział...
Głupia byłam, i mu uwierzyłam ... to był najgorszy błąd jaki mogłam popełnić w życiu...
________________________________________________________________________________
Ho Ho Ho ... Siemano Mordki ... Już święta... Więc po pierwsze chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze ... Zdrówka, szczęścia, i miłości i w ogóle wszystkiego co najlepsze... Znowu was przepraszam, że długo nie dodawałam tych imaginów i wgl. Ale rozumiecie? Szkoła, nauka, szkoła ... Ale teraz przerwa świąteczna, więc postaram się napisać coś więcej... Wesołych Świąt Jeszcze Raz Kochani...
/ Leigh x
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Imagin o Leigh-Anne.
Rozdział 12
Wstałam gdzieś tak o 10.30. Conor krzątał się po kuchni w bardzo ładnym ubraniu. Usiadłam na kanapie i ziewnęłam wyciągając w górę ręce. Spojrzałam na niego, a on na mnie.
- Dzień dobry, Kochanie - uśmiechnął się do mnie.
- Dzień dobry - odpowiedziałam zaspana.
- Jak ci minęła noc?
- Moze byc, ale tata o siodmej rano przyszedl i chcial cie poznac.
- No to super - odpowiedzial z usmeichem na twarzy. Spojrzalam na niego niedowierzajaco.
- Wcale nie super. Skad on wie, ze jestes ze mna?
- No nie wiem, kazdy mogl mu to powiedziec.
- Tak, ale ja mysle ze to Jordan. Z reszta oboje wiemy, ze to on.
Polozylam sie i zamknelam oczy.
- Wstawaj! - krzyknal - Zrobilem ci sniadanie, ale jedz je szybko, bo o 14.00 idziemy do restauracji.
- Dobrze. A co na sniadanie?
- Zrobilem ci tosty.
- Dziekuje. A po co idziemy do restauracji i do jakiej.
- Do pobliskiej na obiad.
Szybko wstalam, zjadlam sniadanie i poszlam na gore do mojego pokoju. Zobaczylam przesliczna sukienke lezaca na moim lozku. Bylam taka zachwycona ze zaniemowilam z wrazenia.
- Podoba ci sie? - spytal glos za moimi plecami. Stal tam Conor.
- Jest przesliczna. - rzucilam mu sie na szyje. - Dziekuje, ale po co?
- Bo idziemy na obiad, który zjemy razem z moimi rodzicami.
- Jest przepiekna, jeszcze raz dziekuje. - pocalowalam go.
- Nie dziekuj mi, tylko idz sie w nia ubierz.
- Dobrze. - powiedzialam z usmeichem na twarzy.
Poszlam do lazienki i ubralam sie w sukienke, ktora dostalam od Conora, konkretniej w nia:
i poprawiłam makijaż. Kiedy wyszliśmy z domu byłam bardzo zestresowana, ale dałam radę.
____________________________________________________________________________
/ Leigh x
Wstałam gdzieś tak o 10.30. Conor krzątał się po kuchni w bardzo ładnym ubraniu. Usiadłam na kanapie i ziewnęłam wyciągając w górę ręce. Spojrzałam na niego, a on na mnie.
- Dzień dobry, Kochanie - uśmiechnął się do mnie.
- Dzień dobry - odpowiedziałam zaspana.
- Jak ci minęła noc?
- Moze byc, ale tata o siodmej rano przyszedl i chcial cie poznac.
- No to super - odpowiedzial z usmeichem na twarzy. Spojrzalam na niego niedowierzajaco.
- Wcale nie super. Skad on wie, ze jestes ze mna?
- No nie wiem, kazdy mogl mu to powiedziec.
- Tak, ale ja mysle ze to Jordan. Z reszta oboje wiemy, ze to on.
Polozylam sie i zamknelam oczy.
- Wstawaj! - krzyknal - Zrobilem ci sniadanie, ale jedz je szybko, bo o 14.00 idziemy do restauracji.
- Dobrze. A co na sniadanie?
- Zrobilem ci tosty.
- Dziekuje. A po co idziemy do restauracji i do jakiej.
- Do pobliskiej na obiad.
Szybko wstalam, zjadlam sniadanie i poszlam na gore do mojego pokoju. Zobaczylam przesliczna sukienke lezaca na moim lozku. Bylam taka zachwycona ze zaniemowilam z wrazenia.
- Podoba ci sie? - spytal glos za moimi plecami. Stal tam Conor.
- Jest przesliczna. - rzucilam mu sie na szyje. - Dziekuje, ale po co?
- Bo idziemy na obiad, który zjemy razem z moimi rodzicami.
- Jest przepiekna, jeszcze raz dziekuje. - pocalowalam go.
- Nie dziekuj mi, tylko idz sie w nia ubierz.
- Dobrze. - powiedzialam z usmeichem na twarzy.
Poszlam do lazienki i ubralam sie w sukienke, ktora dostalam od Conora, konkretniej w nia:
i poprawiłam makijaż. Kiedy wyszliśmy z domu byłam bardzo zestresowana, ale dałam radę.
____________________________________________________________________________
/ Leigh x
niedziela, 22 czerwca 2014
Imagin o Leigh-Anne
ROZDZIAŁ 11
Po powrocie do domu, bo kazałam Conorowi mnie zawieść, szybko się przebrałam i pojechałam do pralni oddać do niej moją mokra sukienkę. Nie chciałam sama eksperymentować, bo jeszcze by coś nie wyszło. Ubrałam się w to:
Po oddaniu sukienki wróciłam do domu. Zabrałam się za robienie naleśników. Zrobiłam tak gdzieś z 15 a wcale nie byłam taka głodna, więc zaprosiłam Conora, żeby mi pomógł je jeść. Ja zjadłam 4 a Conor 5, więc i tak jeszcze trochę zostało. Po tym poszłam na górę i wzięłam prysznic. Po umyciu się poszłam do pokoju po film "Saga Zmierzch: zaćmienie". Obejrzałam go z Conorem cały. Oczy mi się mrużyły, ale Conor nie pozwolił mi iść spać, co chwila coś gadał.
- Przestań gadać, chce iść spać. - powiedziałam z uśmieszkiem i usiadłam mu na kolana, po czym szybko z nich zeszłam.
- Ej! - odpowiedział
- Co " Ej" ?
- A buziak na dobranoc?
Usiadłam na niego jeszcze raz i dałam mu bardzo namiętnego buziaka, który trwał chyba z 2 minuty.
Położyliśmy się razem i zasnęliśmy na kanapie.
Bardzo wcześnie rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Conor spał, więc mu nie przeszkadzałam i sama je otworzyłam. Był to mój tata oczywiście w garniturze i dobrze wyspany.
- Co chcesz? - spytałam ziewając.
- Chcę poznać Twojego chłopaka. - odpowiedział
- O 7 rano?
- A o której? Zaraz idę do pracy.
- Ta/ No to przyjdziesz po pracy. - zatrzasnęłam mu drzwi przed oczami na klucz i położyłam się znów spać, lecz Conor się obudził.
- Co się stało Kochanie? - Zapytał ze zdziwieniem nie otwierając oczu i mnie przytulił.
- Nic. Później Ci powiem, a teraz śpij. - wtuliłam się w niego, a on we mnie.
"Zaraz... skąd mój tata wie o Conorze?" zadałam sobie te pytanie, ale nie próbowałam sobie na nie odpowiedzieć tylko od razu zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Sorka, że tak długo mnei nie było ale nie miałam weny i nie chciało mi się pisać. PROSZĘ, KOMENTUJCIE CZYTAJCIE I RÓBCIE COKOLWIEK. Z góry dziękuję. <3 ;**
/ Leigh x
Po powrocie do domu, bo kazałam Conorowi mnie zawieść, szybko się przebrałam i pojechałam do pralni oddać do niej moją mokra sukienkę. Nie chciałam sama eksperymentować, bo jeszcze by coś nie wyszło. Ubrałam się w to:
Po oddaniu sukienki wróciłam do domu. Zabrałam się za robienie naleśników. Zrobiłam tak gdzieś z 15 a wcale nie byłam taka głodna, więc zaprosiłam Conora, żeby mi pomógł je jeść. Ja zjadłam 4 a Conor 5, więc i tak jeszcze trochę zostało. Po tym poszłam na górę i wzięłam prysznic. Po umyciu się poszłam do pokoju po film "Saga Zmierzch: zaćmienie". Obejrzałam go z Conorem cały. Oczy mi się mrużyły, ale Conor nie pozwolił mi iść spać, co chwila coś gadał.
- Przestań gadać, chce iść spać. - powiedziałam z uśmieszkiem i usiadłam mu na kolana, po czym szybko z nich zeszłam.
- Ej! - odpowiedział
- Co " Ej" ?
- A buziak na dobranoc?
Usiadłam na niego jeszcze raz i dałam mu bardzo namiętnego buziaka, który trwał chyba z 2 minuty.
Położyliśmy się razem i zasnęliśmy na kanapie.
Bardzo wcześnie rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Conor spał, więc mu nie przeszkadzałam i sama je otworzyłam. Był to mój tata oczywiście w garniturze i dobrze wyspany.
- Co chcesz? - spytałam ziewając.
- Chcę poznać Twojego chłopaka. - odpowiedział
- O 7 rano?
- A o której? Zaraz idę do pracy.
- Ta/ No to przyjdziesz po pracy. - zatrzasnęłam mu drzwi przed oczami na klucz i położyłam się znów spać, lecz Conor się obudził.
- Co się stało Kochanie? - Zapytał ze zdziwieniem nie otwierając oczu i mnie przytulił.
- Nic. Później Ci powiem, a teraz śpij. - wtuliłam się w niego, a on we mnie.
"Zaraz... skąd mój tata wie o Conorze?" zadałam sobie te pytanie, ale nie próbowałam sobie na nie odpowiedzieć tylko od razu zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Sorka, że tak długo mnei nie było ale nie miałam weny i nie chciało mi się pisać. PROSZĘ, KOMENTUJCIE CZYTAJCIE I RÓBCIE COKOLWIEK. Z góry dziękuję. <3 ;**
/ Leigh x
Subskrybuj:
Posty (Atom)



