czwartek, 30 czerwca 2016

Imagin o Leigh-Anne

                                                                EPILOG
Bardzo ważna notka pod rozdziałem!


Obudziłam się o późnej godzinie, ponieważ miałam całą noc nieprzespaną. Była godzina 16.03. Okazało się, że jestem bezpłodna, ale cieszę się, że Conor mnie nie zostawił. Naprawdę mnie kocha. Razem z moim mężem zastanawiamy się nad adopcją dziecka. Wiem-jestem już może troszeczkę za stara na małego dzidziusia (w końcu mam już 30 lat), ale możemy zaadoptować starszą osóbkę. Conor dziś został dłużej w pracy, więc wstałam z łóżka i poszłam zrobić sobie coś do jedzenia. Kiedy otworzyłam lodówkę zachciało mi się gofrów, a że nie miałam składników, to wybrałam się do pobliskiego marketu. Ciężko jest się dostać do tego sklepu, ponieważ, aby iść na skróty trzeba iść długą alejką, po której nikt prawie nie chodzi i przyznam-jest straszna, ponieważ jakimś cudem nie dociera do niej światło dzienne. Jest otoczona blokami, zaroślami i różnymi drzewami. Szybko przebiegłam do sklepu, kupiłam potrzebne składniki i powoli wracałam do domu. Kiedy usłyszałam szelest w krzakach przestraszyłam się i przyspieszyłam tempo. Może to tylko moja wyobraźnia. Na pewno. 
-Stój! - krzyknął pewien znamy mi głos w moim kierunku. Zaczęłam biec. - Nie uciekaj! - nadal krzyczał ten sam głos. Słyszałam jego kroki zbliżające się do mnie. Chwycił mnie za łokieć i obrócił do siebie. Nie wiedziałam kim jest ten człowiek, ponieważ miał na sobie czarną kominiarkę, czarną bluzę, czarne spodnie, czarne buty i czarny kaptur na głowie. 
- Znamy się? - zapytałam starając się przyjrzeć jego oczom. Zrobiłam dwa kroki w tył. Widziałam w nich coś znajomego. 
- Oczywiście, że tak, ale już nie długo, nie będziesz mnie pamiętać. 
- Umm.. dlaczego? - zapytałam ze zdezorientowaniem, na co mężczyzna zaśmiał się. Ten śmiech też znałam. Facet wyciągnął z tylnej kieszeni spodni pistolet i skierował go w moim kierunku, załadowując go. Wypuściłam moje zakupy na ziemię i podniosłam ręce w geście poddania się. 
- Ponieważ to twój koniec. - powiedział strasznie. Zaczęłam się pocić. 
- Nie. Proszę. Nie. Co ja ci takiego zrobiłam? Nawet się nie znamy - powiedziałam z trudem. Znów się zaśmiał.
- Kochanie, my się znamy lepiej niż myślisz. - powiedział i zdjął kominiarkę. - Jakieś ostatnie słowa?
- Jordan, nie... !!! - zaczęłam krzyczeć, lecz on był szybszy. Nacisnął przycisk uruchamiający przyrząd i po chwili leżałam na ziemi. 
- Jeżeli ja nie będę cię miał, to nikt nie będzie - to były ostatnie słowa, które usłyszałam. Moje powieki robiły się coraz cięższe, i cięższe i cięższe, aż w końcu pozwoliłam im opaść na moje oczy. Pozwoliłam też całemu mojemu ciału się nie ruszać, a płucom nie oddychać. Nastał mój koniec. 

________________________________________________________________________________


Witam was wszystkich. Chciałabym wam ogromnie podziękować za to, że byliście ze mną wszystkie te rozdziały. Jest ich dużo-wiem, dlatego postanowiłam ich dłużej nie ciągnąć, ale mimo wszystko dziękuję ogromnie, że mimo to, że długo nie dodawałam imaginów, to byliście tu ze mną. Dziękuję ♥♥♥ A jeżeli nadal chcecie czytać coś mojego, to zapraszam na mojego nowego bloga z Niallem Horanem i Peyton List w roli głównej: http://baby-im-perfect.blogspot.com/ 

Dziękuję ogromnie jeszcze raz! ♥
/ Leigh x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz