ROZDZIAŁ 14
Gdy tylko dojechaliśmy do mojego domu od razu pobiegłam na górę, żeby się przebrać. Ta sukienka była zbyt kosztowna, do codziennej pracy. Conor oczywiście poszedł za mną. Wyciągnęłam z szafy takie ubrania:
Pobiegłam do łazienki i szybko się przebrałam. Conor czekał na mnie na dole.
- Przepraszam, ale musiałam się przebrać, żeby jej nie pobrudzić.
- No okej, okej... - uśmiechnął się lekko. Szłam w jego kierunku. Zatrzymałam się dosłownie przed jego twarzą, a on złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i pocałował.
- Kocham cię. - powiedział odsuwając jego wargi od moich.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam z ulgą.
Conor usiadł na kanapie, a ja położyłam się tak, że miałam swoją głowę na jego kolanach. Mój chłopak włączył jakiś film, bo wiedział, że lubię oglądać z nim takie rzeczy. Jednak nie mogłam się skupić, ponieważ przez moją myśl cały czas biegł tata Conora. Nie wiem o co mu chodzi. Spodobałam mu się, czy co? Rozmawiac o tym z Conorem, czy zostawić to na później? Nie wiedziałam, co robić. W końcu podjęłam decyzję. Powiem Conorowi. Powinien wiedzieć.
- Conor... - powiedziałam i potrząsnęłam moimi rękami jego kolana. Usiadłam obok niego. Conor zciszył telewizor.
- Słucham? - spojrzał na mnie.
- Muszę cio o czymś powiedzieć...
- Ale o co chodzi?
- Chodzi o twojego tatę... - spojrzał na mnie badawczo. - W tej restauracji był dla mnie bardzo miły i w ogóle...
- Tak... Mój tata jest bardzo miły i bardzo często się zakochuje, pomimo to, że ma żonę czasem przyprowadza do domu jakieś dziewczyny...
- Twój tata puszczał mi oczka, cały czas na mnie patrzał i uśmiechał się do mnie. Raz nawet mi buziaka wysłał... - nie wiem czy to powinnam mówić...
- Cooo? - Conor wstał. - Wiedziałem, że jest kochliwy, ale, żeby przy własnej żonie podrywać dziewczynę swojego syna, to już gruba przesada. Wcale się nie dziwię, że mama się od niego wyprowadziła...
- Co? Nie mieszkają razem?
- Nie. I teraz od 2 lat pierwszy raz się zobaczyli na oczy. Chciałem naprawić ich małżeństwo, ale najwyraźniej się nie udało... - Zasmuciłam się. Było mi bardzo szkoda jego mamy. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Oboje się trochę przestraszyliśmy, nie powiem, że nie. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę . Conor podążył moim śladem. Gdy bardzo ostrożnie otworzyłam drzwi zauważyłam pana Mike Collins'a z różami w ręku.
- Dzień dobry. - ukłonił się. Byłam przestraszona. Ale na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zerknęłam na Conora. Miałam minę "pomóż" . Conor natychmiast wkroczył do akcji.
- Słuchaj ojciec! Wiedziałem, że jesteś chamski, ale nie wiedziałem, że aż tak bardzo. Zabierać dziewczynę swojemu synowi, to już szczyt wszystkiego. Wolę nie mieć ojca, niż mieć takiego jakim jesteś ty! - krzyknął mu prosto w twarz. Zaraz później jego spocona pięść wylądowała u pana Mika na nosie. Jego tata się przewrócił a Conor tylko zamknął za nim drzwi.
_____________________________________________________________________________
Siemano. Wiem, że długo ... znowu ... nie dodawałam imaginów, ale nie miałam po prostu czasu. Niedawno dopiero wyszłam ze szpitala... Ale już jestem i postaram się dodać następny jakoś niedługo. :)
/ Leigh x

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz