ROZDZIAŁ 22
Nie wiem co się stało, ale obudziłam się na podłodze w łazience.
Spojrzałam w lustro. Dalej miałam na sobie tylko ręcznik. Ubrałam się i zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Conor zostawił kartkę, na której było napisane: Kochanie, wyszedłem. Jestem u rodziców. Wrócę późno. Kocham Cię. :) .
Nie byłam pewna, czy to co się stało, było naprawdę. Postanowiłam pójść na spacer. Włożyłam słuchawki na uszy i ruszyłam. Kiedy przechodziłam obok ulubionej lodziarni Conora, coś mnie natchnęło, żeby tam wejść. Kiedy już to zrobiłam, zauważyłam Conora z jakąś dziewczyną. A wyglądała ona tak:
"Czy on mnie zdradza?" - pomyślałam sobie. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć, tak więc nic nie myślałam, lecz to co ujrzałam dało mi wiele do myślenia.
Zobaczyłam, że dał jej jakieś pieniądze, a później buzi i odszedł. Mówił do niej cały czas, niestety nie wiedziałam co.
Rzecz jasna-nie widział mnie. Schowałam się. Miałam pełno myśli w głowie. On mnie zdradza! Lecz jeszcze jedna, rzecz nie została wyjaśniona. Kim właściwie był ten facet, który był u nas w mieszkaniu? Wyciągnęłam z tylnej kieszeni spodni telefon. Wybrałam numer do Jordana.
- Halo? - usłyszałam głos Jordana.
- Hej Jordan. Spotkałbyś się ze mną? - powiedziałam niepewnie.
- Leigh? - był zdziwiony.
- Tak, to ja. Mam do ciebie bardzo ważną sprawę.
- No pewnie. Będę za 10 minut w Twojej ulubionej kawiarni, pasuje Ci?
- Tak, jasne. Do zobaczenia.
- No hej.
Nie byłam pewna czy dobrze robię, prosząc Jordana o pomoc, ale on jest detektywem. Umie rozwiązać każdy problem i lepiej go znałam, niż Conora.
Przyjechał w samą porę. Czekałam pod kawiarnią.
- Cześć. - powiedział. - Po co mnie wezwałaś? - uśmiechnął się.
- Hej. Mam problem.
( Tutaj opowiedziałam mu o całej sytuacji, że byłam pewna, że był u nas jakiś facet, że obudziłam się na podłodze, że jest chora, że widziałam Conora z inną dziewczyną i tak dalej, i tak dalej...)
- Hmmm.. To bardzo poważna sprawa... - powiedział po krótkim czasie namysłu.
- No tak. Dlatego się do ciebie z tym zwracam.
- Przeprowadzę śledztwo na ten temat.
- Dziękuję. - przytuliłam go.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się do mnie.
Mimo tylu naszych kłótni nadal mogłam na niego liczyć.
Jestem mu za to wdzięczna. Kiedy się odwróciłam, stał za mną TEN FACET. TEN FACET, który był u mnie w mieszkaniu.
- Hej piękna. - uśmiechnął się szyderczo - Gdzie się wybierasz? - zapytał. Zamarłam.
_______________________________________________________________________________
Hejka naklejka! Wiem, że troszkę późno dodałam ten imagin, ale nie miałam czasu po prostu. Za dużo nauki :) Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego dnia! :)
/ Leigh x
Nie wiem co się stało, ale obudziłam się na podłodze w łazience.
Spojrzałam w lustro. Dalej miałam na sobie tylko ręcznik. Ubrałam się i zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Conor zostawił kartkę, na której było napisane: Kochanie, wyszedłem. Jestem u rodziców. Wrócę późno. Kocham Cię. :) .
Nie byłam pewna, czy to co się stało, było naprawdę. Postanowiłam pójść na spacer. Włożyłam słuchawki na uszy i ruszyłam. Kiedy przechodziłam obok ulubionej lodziarni Conora, coś mnie natchnęło, żeby tam wejść. Kiedy już to zrobiłam, zauważyłam Conora z jakąś dziewczyną. A wyglądała ona tak:
"Czy on mnie zdradza?" - pomyślałam sobie. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć, tak więc nic nie myślałam, lecz to co ujrzałam dało mi wiele do myślenia.
Zobaczyłam, że dał jej jakieś pieniądze, a później buzi i odszedł. Mówił do niej cały czas, niestety nie wiedziałam co.
Rzecz jasna-nie widział mnie. Schowałam się. Miałam pełno myśli w głowie. On mnie zdradza! Lecz jeszcze jedna, rzecz nie została wyjaśniona. Kim właściwie był ten facet, który był u nas w mieszkaniu? Wyciągnęłam z tylnej kieszeni spodni telefon. Wybrałam numer do Jordana.
- Halo? - usłyszałam głos Jordana.
- Hej Jordan. Spotkałbyś się ze mną? - powiedziałam niepewnie.
- Leigh? - był zdziwiony.
- Tak, to ja. Mam do ciebie bardzo ważną sprawę.
- No pewnie. Będę za 10 minut w Twojej ulubionej kawiarni, pasuje Ci?
- Tak, jasne. Do zobaczenia.
- No hej.
Nie byłam pewna czy dobrze robię, prosząc Jordana o pomoc, ale on jest detektywem. Umie rozwiązać każdy problem i lepiej go znałam, niż Conora.
Przyjechał w samą porę. Czekałam pod kawiarnią.
- Cześć. - powiedział. - Po co mnie wezwałaś? - uśmiechnął się.
- Hej. Mam problem.
( Tutaj opowiedziałam mu o całej sytuacji, że byłam pewna, że był u nas jakiś facet, że obudziłam się na podłodze, że jest chora, że widziałam Conora z inną dziewczyną i tak dalej, i tak dalej...)
- Hmmm.. To bardzo poważna sprawa... - powiedział po krótkim czasie namysłu.
- No tak. Dlatego się do ciebie z tym zwracam.
- Przeprowadzę śledztwo na ten temat.
- Dziękuję. - przytuliłam go.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się do mnie.
Mimo tylu naszych kłótni nadal mogłam na niego liczyć.
Jestem mu za to wdzięczna. Kiedy się odwróciłam, stał za mną TEN FACET. TEN FACET, który był u mnie w mieszkaniu.
- Hej piękna. - uśmiechnął się szyderczo - Gdzie się wybierasz? - zapytał. Zamarłam.
_______________________________________________________________________________
Hejka naklejka! Wiem, że troszkę późno dodałam ten imagin, ale nie miałam czasu po prostu. Za dużo nauki :) Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego dnia! :)
/ Leigh x

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz