ROZDZIAŁ 9
Po wyjściu od Alice, udałam się do domu. Otworzyłam szafkę, wyjęłam kisiel wiśniowy, zrobiłam go i zjadłam. Nie mogłam przestać myśleć, jak on mógł to zrobić. Bić swoją dziewczyn? To już lekka przesada.
Jak mam mu to wytłumaczyć, skoro on nie chce nikogo słuchać. Ktoś zapukał do moich drzwi. Był to mój tata. Miał minę jakbym jego żonę zabiła.
- Coś ty zrobiła? - powiedział z rozpaczą.
- Ale o co ci chodzi? - odpowiedziałam. Nie wiedziałam o co chodzi.
- O to, że najpierw wynajmujesz jakiegoś brutala, żeby pobił Jordana, a później bijesz jakiegoś chłopaka o imieniu Conor.
Byłam zaskoczona i pewna, że to sprawka Jordana.
- Kto ci naopwiadał takich bzdur? - spytałam.
- Jordan, a co? - odpoweidział.
- Wiesz, że Jordan kłamie i próbuje zniszczyć mi życie, tylko dlatego, że nie chce być jego dziewczyną?!
- To nie prawda. Przyszedł do mnie i mi wszystko opowiedział. Płakał i mówił mi, że nie chcesz być jego dziewczyną, tylko nie wiem dlaczego.
- To ja już ci mówię dlaczego. Dlatego, że dowiedziałam się od jego byłej dziewczyny, że ją bił, i że, nie pozwalał jej wychodzić z domu.
- Jasne... pogadam o tym z Jordanem.
Trzasnął wyszedł i trzasnął drzwiami. Rozpłakałam się.
_____________________________________________________________________________
Proszę! O to i rozdział 91 Tada... i jak się podoba? Postaram się w tym tygodniu dodać następny imagin. Wczoraj nie dodałam, bo miałam za dużo obowiązków na głowie. I pamiętajcie... CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
/ Leigh x.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz