ROZDZIAŁ 19
*OCZAMI LEIGH*
- Co ty taki zadowolony? - spytałam Conora kiedy wszedł do domu.
- Jeden problem mamy z głowy. - spojrzała na mnie ze zdziwieniem. - Twojego byłego. Powiedziałem mu, że jesteś w ciąży i chyba zostawi nas w spokoju.
- Ufff.. Dziękuję. - odetchnęłam z ulga. - Jesteś kochany. Wiesz jak załatwiać takie sprawy - przytuliłam go i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja Ciebie też. - byłam spokojna, bo wiedziałam, że on mnie nie opuści.
- Co chcesz teraz robić?
- Chyba pojadę do mamy.
- Jeżeli to Ci nie przeszkadza, chciałbym pojechać tam z Tobą.
- Nie ma problemu.
Wyszliśmy z domu. Zamknęliśmy dom na klucz i wsiedliśmy do auta.
*OCZAMI CONORA*
Całą drogę nikt się nie odezwał. Nie wiem o czym myślała Leigh, ale ja jedynie myślałem to o jej mamie, co ona musi teraz przeżywać, to o tym co chciałem od dawna zrobić, czyli oświadczyć się mojej ukochanej. Tylko problem tkwił w tym, kiedy. Z jednej strony chciałbym żeby mama Leigh była na ślubie, chociaż z drugiej strony, jak już odejdzie z tego świata Leigh będzie smutno, kiedy będzie oglądała płyty z naszego wesela.
- Leigh, kochanie, przepraszam, że znowu wracam do tego tematu, ale na kiedy Twoja mama ma ustaloną.. no wiesz..
- Datę śmierci? Za 3 miesiące. - Nawet na mnie nie spojrzała. Była bardzo przybita i patrzyła przez okno. Też się zasmuciłem.
Miałem odłożone całkiem sporo pieniędzy. Postanowiłem, że oświadczę się jej jeszcze w tym tygodniu. Przecież jej rodzina nie może cały czas przeżywać. Jej mama może by chciała tę końcówkę swojego ziemskiego życia poświęcić córce.
Dojechaliśmy na miejsce. Zadzwoniliśmy dzwonkiem do drzwi. Otworzył tata Leigh.
- Dzień dobry - podałem mu rękę.
- Witajcie. Zapraszam. - Uścisnął moją rękę, a Leigh przytulił.
Weszliśmy do środka. Mojej dziewczyny rodzice jeszcze nie wiedzieli o tym, co się rodzi w brzuchu Leigh.
Mama Leigh zmywała naczynia. Podszedłem do niej razem z Leigh.
- Dzień dobry. - powiedzieliśmy razem z lekkim uśmiechem.
- Oh, dzień dobry dzieci. Siadajcie, zaraz zaparzę herbatkę. - uśmiechnęła się szczerze.
- Daj, mamo, pomogę Ci. - zaproponowała Leigh wkładając ręce do ciepłej wody. Idź, usiądź sobie, ja się wszystkim zajmę.
- Kochanie, Ty też nie powinnaś się przemęczać. Ja pozmywam, Ty wstaw wodę na herbatę. - zasugerowałem.
- Nie, ja pozmywam, a Ty wstaw wodę na herbatę. - odpowiedziała.
- No dobrze, nie będę się z Tobą sprzeczać. - wstawiłem wodę, wyjąłem szklanki i wsypałem herbatę. Leigh umyła naczynia. Jej mama usiadła z uśmiechem, a jej tata wyłączył telewizor i usiadł obok swojej żony zadowolony. Usiadłem z Leigh naprzeciwko nich.
- Mamy wam coś do powiedzenia. - powiedzieli z uśmiechem. Spojrzeliśmy na nich zdziwieni.
- To z tym rakiem, to była pomyłka. - powiedziała mama uradowana.
- Naprawdę?! - krzyknęła Leigh. - Jak się cieszę!
- To bardzo dobra wiadomość - powiedziałem.
Obydwoje przytuliliśmy mamę Leigh. Kiedy usiedliśmy na miejsca Leigh powiedziała:
- My też mamy Wam coś do powiedzenia.
- Słuchamy. - powiedział jej tata.
- Jestem w ciąży. - uśmiechnęła się.
______________________________________________________________________________
Witam :) Zdaje sobie sprawę, że za często to ja nie dodaję tych imaginów, ale staram się jak mogę. Mam nadzieję, że to wszystko co się dzieje w życiu Leigh jest ciekawe.
/ Leigh x
*OCZAMI LEIGH*
- Co ty taki zadowolony? - spytałam Conora kiedy wszedł do domu.
- Jeden problem mamy z głowy. - spojrzała na mnie ze zdziwieniem. - Twojego byłego. Powiedziałem mu, że jesteś w ciąży i chyba zostawi nas w spokoju.
- Ufff.. Dziękuję. - odetchnęłam z ulga. - Jesteś kochany. Wiesz jak załatwiać takie sprawy - przytuliłam go i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja Ciebie też. - byłam spokojna, bo wiedziałam, że on mnie nie opuści.
- Co chcesz teraz robić?
- Chyba pojadę do mamy.
- Jeżeli to Ci nie przeszkadza, chciałbym pojechać tam z Tobą.
- Nie ma problemu.
Wyszliśmy z domu. Zamknęliśmy dom na klucz i wsiedliśmy do auta.
*OCZAMI CONORA*
Całą drogę nikt się nie odezwał. Nie wiem o czym myślała Leigh, ale ja jedynie myślałem to o jej mamie, co ona musi teraz przeżywać, to o tym co chciałem od dawna zrobić, czyli oświadczyć się mojej ukochanej. Tylko problem tkwił w tym, kiedy. Z jednej strony chciałbym żeby mama Leigh była na ślubie, chociaż z drugiej strony, jak już odejdzie z tego świata Leigh będzie smutno, kiedy będzie oglądała płyty z naszego wesela.
- Leigh, kochanie, przepraszam, że znowu wracam do tego tematu, ale na kiedy Twoja mama ma ustaloną.. no wiesz..
- Datę śmierci? Za 3 miesiące. - Nawet na mnie nie spojrzała. Była bardzo przybita i patrzyła przez okno. Też się zasmuciłem.
Miałem odłożone całkiem sporo pieniędzy. Postanowiłem, że oświadczę się jej jeszcze w tym tygodniu. Przecież jej rodzina nie może cały czas przeżywać. Jej mama może by chciała tę końcówkę swojego ziemskiego życia poświęcić córce.
Dojechaliśmy na miejsce. Zadzwoniliśmy dzwonkiem do drzwi. Otworzył tata Leigh.
- Dzień dobry - podałem mu rękę.
- Witajcie. Zapraszam. - Uścisnął moją rękę, a Leigh przytulił.
Weszliśmy do środka. Mojej dziewczyny rodzice jeszcze nie wiedzieli o tym, co się rodzi w brzuchu Leigh.
Mama Leigh zmywała naczynia. Podszedłem do niej razem z Leigh.
- Dzień dobry. - powiedzieliśmy razem z lekkim uśmiechem.
- Oh, dzień dobry dzieci. Siadajcie, zaraz zaparzę herbatkę. - uśmiechnęła się szczerze.
- Daj, mamo, pomogę Ci. - zaproponowała Leigh wkładając ręce do ciepłej wody. Idź, usiądź sobie, ja się wszystkim zajmę.
- Kochanie, Ty też nie powinnaś się przemęczać. Ja pozmywam, Ty wstaw wodę na herbatę. - zasugerowałem.
- Nie, ja pozmywam, a Ty wstaw wodę na herbatę. - odpowiedziała.
- No dobrze, nie będę się z Tobą sprzeczać. - wstawiłem wodę, wyjąłem szklanki i wsypałem herbatę. Leigh umyła naczynia. Jej mama usiadła z uśmiechem, a jej tata wyłączył telewizor i usiadł obok swojej żony zadowolony. Usiadłem z Leigh naprzeciwko nich.
- Mamy wam coś do powiedzenia. - powiedzieli z uśmiechem. Spojrzeliśmy na nich zdziwieni.
- To z tym rakiem, to była pomyłka. - powiedziała mama uradowana.
- Naprawdę?! - krzyknęła Leigh. - Jak się cieszę!
- To bardzo dobra wiadomość - powiedziałem.
Obydwoje przytuliliśmy mamę Leigh. Kiedy usiedliśmy na miejsca Leigh powiedziała:
- My też mamy Wam coś do powiedzenia.
- Słuchamy. - powiedział jej tata.
- Jestem w ciąży. - uśmiechnęła się.
______________________________________________________________________________
Witam :) Zdaje sobie sprawę, że za często to ja nie dodaję tych imaginów, ale staram się jak mogę. Mam nadzieję, że to wszystko co się dzieje w życiu Leigh jest ciekawe.
/ Leigh x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz